Kawały

Widzisz archiwalną wersję wątku "Kawały" z forum www.microchip.net.pl/~aliando/forummf/



Strona 1 z 71, 2, 3, 4, 5, 6, 7


mjas - 2006-08-12, 17:36
W tym dziale proponuję zamieszczać po prostu kawały, te które nas najbardziej śmieszą jest realna szansa, że jak się postaramy to będzie z tego całkiem niezła baza a oto i pierwsza porcja:

Leca samolotem: Blondynka, Ruska i Murzynka. Nagle z glosnikow rozlega sie glos:
- Szanowni panstwo, nie mam dla panstwa dobrych wiadomosci, niestety za niedlugo nasz samolot sie rozbije...
W samolocie nastala panika, a tym czasem blondynka wyciaga szminki, perfumy itp. i zaczyna sie malowac, perfumowac... Dwie pozostale tak dziwnie na nia patrza i Ruska mowi:
- Te, glupia jestes, zaraz samolot sie rozbije a ty sie malujesz...
A na to blondynka:
- Przeciez najpierw beda szukac pieknych!
Chwile pozniej Ruska wyciaga zlote lancuszki, pierscionki, bransoletki.. Oczywiscie dwie pozostale patrza na nia jak na idiotke i wtem Murzynka do niej:
- A ty co wyprawiasz? Glupia jestes? Po co ci teraz tyle zlota na sobie?
A Ruska na to:
- Przeciez najpierw beda szukac bogatych.
A Murzynka sciaga kiecke i wystawia goly tylek przez okno i mowi:
- wyscie sa obie glupie, przeciez najpierw beda szukac czarnej skrzynki

Na lawce w parku siedzi dwoch dziadkow kolo osiemdziesiatki. Jeden mowi do drugiego:
- Joziu, pamietasz moze co to oni nam w tym wojsku sypali do kawy, zebysmy na panienki nie latali?
- No to byl brom, a po co ci to teraz wiedziec??
- Patrz, bo to cholera zaczelo dzialac

Przychodzi baba do lekarza i mowi:
- Panie doktorze, ja to nie moge przestac myslec o seksie. Chce mi sie non stop, wszystko mi sie kojarzy z seksem
A lekarz na to:
- A brom brala pani??
- Nie panie doktorze, wlasnie jeszcze dzisiaj nie brombralam

Przychodzi baba do lekarza i mowi:
- Panie doktorze nie zostawilam moze u pana stanika??
- Nie zaden stanik nie zostal
- A to musialam zostawic u dentysty

Przychodzi baba do lekarza (ladna) a lekarz do niej:
- Dzien dobry prosze sie rozebrac.
- Ale panie doktorze...
- Prosze nie dyskutowac, prosze sie rozebrac!
- Ale...
- Prosze sie rozebrac!!!
baba sie rozbiera, staje calutka gola przed lekarzem. Lekarz do niej:
- No slucham pania?
- Panie doktorze, bo ja sie chcialam zapytac, czy ziemniaczkow na zime nie potrzeba

Milicjant wchodzi do ksiegarni, rozglada sie niesmialo po polkach, a ksiegarka delikatnym glosikiem do niego:
- Yyy... przepraszam, czy moglabym w czyms pomoc?
- No wie pani chcialem kupic jakas ksiazke.
- Hm... to moze o logicznym mysleniu?
- O a co to takiego to logiczne myslenie?
- wytlumacze panu na przykladzie. Ma pan w domu akwarium?
- Mam, oczywiscie
- Widzi pan wniosek z tego, ze lubi pan przyrode i spacery po lesie?
- Oczywiscie ze tak, najchetniej z kobieta!
- Widzi pan? Wniosek z tego: nie jest pan pedalem.
- To jest fantastyczne, kupuje te ksiazke!!
Wychodzi zadowolony z ksiegarni i spotyka kolege.
- Te co tam masz? Co kupiles?
- ksiazke o logicznym mysleniu
- ty, a co to takiego to logiczne myslenie??
- wytlumacze ci na przykladzie: popatrz, masz w domu akwarium?
- Nie, nie mam..
- No to jestes pedalem!

Nagle na posterunku milicjant zaczyna sie rozbierac, bierze szufelke, zamiata kurz z podlogi i wybiega nago z komisariatu. nazajutrz koledzy go pytaja:
- Ty co ty wczoraj goly z komisariatu wybiegles? Odbilo ci?
- A co ty nie slyszales komunikatu "zamiec i gololedz na L4"

Stoi dwoch facetow i opowiada dowcipy o milicjantach:
- ty wiesz, dlaczego milicjanci nie jedza ogorkow?
- taaa bo im sie glowa do sloika nie miesci.
Przysluchuje sie temu dziecku i mowi:
- A moj tatus jest milicjantem i je ogorki.
- tak dziecko... ale beczkowe.

Starszy ksiadz dostaje polecenie od biskupa, zeby od nowego roku zaczal uczyc dzieci w gimnazjum religii. Troche spanikowany mowi sobie: Boze, jak ja bede z ta mlodzieza teraz rozmawiac, przeciez ja tyle lat nie uczylem, jak ja sobie poradze!!
Wpadl na pomysl, zeby zadzwonic do swojego mlodszego kolegi i wypytac sie go jak to teraz z ta mlodzieza ma rozmawiac.
Mlodszy ksiadz mowi mu:
- Wiesz, oni generalnie lubia mowic bardzo skrotowo, w stylu: elo, nara, spoko... wiesz, jak bedziesz tak do nich mowil, to na pewno cie zrozumieja.
A to dobrze, teraz juz sobie jakos na pewno poradze - mysli starszy ksiadz.
Idzie w koncu z bojowym nastawieniem na pierwsza lekcje w nowej szkole, wchodzi do klasy i na caly glos:
- Pochwa!!!

Wpada zakonnica do zakonu:
- Siostro, siostro zgwałcili mnie, co robić?
- Zjeść cytrynę!
- Pomoże?
- Nie, ale przynajmniej zniknie ten uśmiech z twarzy...

Idą sobie dwie zakonnice ulicą i spotykają dwóch metali. Jedna do drugiej ze zgrozą:
- Ojej oni chyba w życiu nie widzieli prysznica!
Zakonnice poszły a metale miedzy sobą:
- Ty, co to jest prysznic ?
- Nie wiem, jestem niewierzący.

Księdzu ginęła mąka. Podejrzewał organistę, więc postanowił dobrać się do niego podczas spowiedzi. Podchodzi organista Antek do konfesjonału, a ksiądz bez wstępów pyta:
- Nie wiesz, kto mi mąkę kradnie?
- Co ksiądz mówi?
- Kto mi mąkę kradnie?
- Tu nic nie słychać - odpowiada sprytny organista.
- Co ty opowiadasz!
- Zamieńmy się miejscami, to zobaczymy.
Zamienili się miejscami.
- A nie wie ksiądz, kto zaleca się do mojej żony? - pyta Antek.
- Rzeczywiście, tu nic nie słychać.

Dyrektor firmy do przebywającego na wczasach pracownika napisał pismo.
- PPPPPPP - W odpowiedzi otrzymał list od tego pracownika - DUPA.
Po powrocie dyrektor zaprasza go na dywanik. To ja piszę elegancko: Po Przyznaną Premię Proszę Przyjechać Pośpiesznym Pociągiem, a Pan mi tu wulgaryzmy ? - Ja ? Ależ ja odpisałem Dziękuję Uprzejmie Przyjadę Autobusem.



Świstak - 2006-08-12, 20:21
W Kościele powstał problem,mianowicie Zakony zastanawiały sie który z Zakonów Pan Bóg najbardziej kocha.Doszło do soboru na którym stwierdzono ze nie beda sie klocic ale wysla list z pytaniem do Pana Boga.Wyslali list,dostali odpowiedz i czytaja na soborze.
-Moje Drogie dzieci Kocham wszystkie Zakony tak samo.
Podpisano:
Wasz Pan Bóg SJ

I dowcip Br.Bogumiła:
Żona wraca do domu i zastaje meza ktory obwija chomika tasma klejaca.
-Co robisz?!
-Bo jak ostatnio pchalem to pekl.


Misiek - 2006-08-20, 12:57
Na granicy celnik pyta turystę:
- Alkohol, papierosy?
- Nie, ale skoro pan pyta, to dwie kawy poproszę!

Po operacji słonia lekarz zwraca się do swojej asystentki:
- No, tym razem wszystko przebiegło bez komplikacji. Żadne narzędzia chirurgiczne nie zostały w środku. Ale zaraz, zaraz, gdzie jest siostra Agata...

Małżeństwo z dzieckiem ogląda zwierzaki w ZOO. Nagle chłopczyk wrzeszczy:
- Ja chcę pojeździć na ośle!
Na to jego mama zwraca się do swojego męża:
- Uspokój dziecko i weź je przynajmniej na barana!

Laska wybrała się na zakupy z narzeczonym. Facet, jak to facet, jest tym znudzony. Ona przymierza setną kieckę pytając:
- Misiu, co o tym sądzisz?
- Przypomina mi wodę.
- Tak przejrzysta?
- Nie. Tak pozbawiona smaku.

Rozmawia dwóch kumpli. Jeden udziela drugiemu porad w sprawach randek:
- Jeżeli spotkasz dziewczynę o lśniących oczach, wilgotnych ustach i drżącym ciele, trzymaj się lepiej z daleka od niej.
- Dlaczego?
- Bo to znaczy, e ona ma gorączkę!

Przed wejściem do metra wisi napis:
"Na ruchomych schodach psy muszą być trzymane na rękach".
Blondynka zastanawia się:
- I skąd ja teraz wezmę psa?


Świstak - 2006-08-29, 00:50
Małpa spotyka Małpe:
-Co jesz?
-Banana
-A czemu jest taki brązowy?
-Bo drugi raz

Kilka blondynek wchodzi do pokoju pełnego majonezu.Próbują go i mowią że dobry majonez.Zaczynaja jeść.Po kilku dniach maja juz specjalistyczna aparature do tego i poziom majonezu systematycznie sie obniza,az w koncu znajduja zrodło majonezu,patrza....
a tu trędowaty w wannie wyciska sobie syfy.

Homoseksualista idzie kupic papierosy i pyta w kiosku zniewieściałym głosem:
-Czy są papierosy?
-Spadaj pedale!
Idzie do drugiego kiosku i pyta tym samym tonem.
-Czy są papierosy?
-Won geju!
Idzie do trzeciego i mysli sobie ze jak zapyta meskim glosem to mu sprzedadzą,a wiec pyta szorstko grubym męski głosem:
-CZY SĄ PAPIEROSY?!
-Co za brutal.......

Było sobie 3 homoseksualistów o bardzo wrazliwych zwieraczach i naukowcy postanowili sprawdzic ta wrazliwosc wsadzajać im coś w tyłki i pytając co to jest,pierwszemu wsadzono kijek w tylek i zapytano:
-Co to jest?
-Ahhh.....kij dębowy....ścięty 3 lata tamu...
Sprawdzili kij,zgadza sie,drugiemu wsadzono metalową rurkę:
-Co to jest?
-Ahhh....Rurka....stop niklu z cyną......w stosunku 3 do 2.....lekka rdza od środka....
Przecięli rurke,sprawdzili,zgadza sie.No to mysla co wsadzic trzeciemu,pija herbate,mysla i mysla i nagle kilka kropel herbaty polecialo na zwieracz trzeciego homoseksualisty,Homoseksualista zawył:
-AAAAAAAAA!
-Co się stało?!
-GORZKA!!!!!!

Samolotem leci Micheal Jordan,Papież,George W.Bush i mały chłopiec.Nagle samolot zaczyna spadac,pasażerowie biegną do spadochronow patrza a tu sa tylko 3,na to Micheal Jordan:
-Ja jestem najlepszym koszykarzem świata,beze mnie NBA się rozpadnie,musze przezyc.
Bierze spadochron i skacze.
Następnie George W.Bush mowi:
-Ja jestem najmądrzejszym prezydnetem najpotężniejszego państwa na świecie,beze mnie Stany Zjednoczone upadną.Bierze spadochron i skacze.
Zostaje Papież i mały chłopiec,Papież mówi:
-Chłopczyku, ja jestem już stary,przeżyłem już swoje życie,wez ostatni spadochron,mnie czeka Niebo.
Na to chłopczyk odpowiada:
-Ale Dziadku,są dwa spadochrony ten najmądrzejszy prezydent świata wziął mój plecaczek.

Kibel mówi do kibla:
-Fajny tyłek widziałem.

W tunelu stoi g**wno przed du*a.Gó**o mowi do d*py:
-Ciemno jak w d*pie.-Na to d*pa
-G*wno widzę



M@ni@ - 2006-09-03, 18:06
Może by dołączyć ten kawał o APAP-ie. Ten który opowiadałeś w piątek

[ Dodano: 2006-09-08, 14:22 ]


Matthew - 2006-09-08, 21:59
Nareszcie dołączyła do nas Mania... Brawa dla tej Pani, a swoją drogą kawały niezłe


Świstak - 2006-09-08, 23:39
To może część klasyki mojego Wielkiego Mentora,Wielkiego Mistrza Obleśności,Br.Leszka:

Dzieci bawią się klockami,przyszła mama i spuściła im wode.

Dziecko mówi do matki:
-Mamo!Mamo chce mi się kupę!
-To idź do kuchni,ukrój sobie kawałek.


Matthew - 2006-09-09, 10:02
Świstak, sprostuję nieco Twój drugi kawał, bo zatarłes jego "knif".

- Mamo, mamo ja chcę kupę
- To, idź ukroić sobie kawałek (plasterek) do kuchni

Sorry za czepialstwo, co do słowa... ale dla mnie w takiej formie jest to bardziej wyraziste i zaskakujące w swojej poincie.


Świstak - 2006-09-09, 12:56
OOo dzieki Ci Liderze za Twą pomoc ze uratowales dowcip mojego Mistrza i nie dopusciles do poznania go sprofanowanego,a moze by tak opisac nasze przygode w kosciele ostatnio?


kredzia - 2006-09-09, 14:09
czyzbyś miał na myśli naszą wczorajszą ?? ;)


Świstak - 2006-09-09, 14:16
zgadza sie


kredzia - 2006-09-09, 14:19
oj działo się działo wczoraj ;)


mjas - 2006-09-09, 17:01
Mąż budzi żonę o drugiej w nocy i mówi:
- Kochanie, kochanie, obudź się!
Żona do niego zaspanym głosem:
- Ale co się stało??
- Nic, weź sobie Apap na ból głowy!
- Kochanie, ale mnie głowa nie boli!
- HA HA HA!!! MAM CIĘ!!!

A ta wasza historia, to może materiał na nowy temat??


Matthew - 2006-09-09, 21:02
Nasza historia z pewnością warta uśmiechu... proponuję, żeby Świstak założył nowy temat i ze swojej strony przedstawił, co się stało, a reszta uczestników się dołączy z własnymi relatywnymi spostrzezeniami, bo nie wiem jaką konkretnie płaszczyznę chce wydobyć nasz współbrat z tego zajścia


kredzia - 2006-09-09, 21:05
ale czekaj to kto był wczoraj ja, Ty i Świstak ?? czy jeszcze ktos ??


Matthew - 2006-09-09, 21:11
Widzę Kredziu, że chyba sobie tam w zakrystii gulnęłaś co nieco, jak światło zgasło, skoro nie pamiętasz takich rzeczy Była jeszcze Tosia


kredzia - 2006-09-09, 21:14
a no tak teraz coś sobię przypominam wiesz tam bylo takie dobre pólwytrawne czy półslodkie czy jak to wy tam zwiecie ale dobre bylo
no to mieliśmyt udany kwartet a dalej chyba już sam Świstak poprowadzi dalszą opowieść
jej ale ja beznadziejnie piszę hehehe


Matthew - 2006-09-09, 21:23
Piszesz jak osoba pod wpływem 100ml Cin&Cin ale to chyba nie z zakrystii, więc zastanawiam się czemu nas nie zaprosilaś na imprezkę


kredzia - 2006-09-09, 21:24
ale na jaką imprezke ja nic nie pamiętam naprawdę


Matthew - 2006-09-09, 21:26
To zapraszam do łóżeczka.. odeśpij tamte wrażenia, bo jutro na mszy nie bedziesz się umiała skupić


kredzia - 2006-09-09, 21:27
ha dlatego mam zamiar pójśc rano na mszę ha no i potem wieczorem ha


Edyta - 2006-09-10, 22:15
A mnie się podobał kawał z Apapem

I przypomniał mi inny:
Pływa wieloryb koło wielorybicy i mówi zdenerwowanym głosem:
-Tysiące ekologów, miliony ludzi na całym świecie, którym nie są obojętne zwierzęta, martwią sie o poulację naszego gatunku, tym, że możemy już wkrótce wyginąć, a ty znów narzekasz na ból głowy


Świstak - 2006-09-15, 15:17
specjalnie dla Kredzi:
Idzie Rynkowski przez plaże w zasr***ch kapielówka:
-Panie Rynkowski co pan robi?!
-Bo dziewczyny lubią brąz!


kredzia - 2006-09-15, 15:20
aaaaa jesteś obleśny aaaaaaa


Świstak - 2006-09-15, 22:09
Dziękuje mój Wielki Mentor,Wielki Mistrz Obleśności Br.Leszek byłby ze mnie dumny prosze o Twój głos w ankiecie na najwuekszego Oblecha Mf Tau Bytomskiego


kredzia - 2006-09-15, 22:10
już raz głosowalam i więcej nie mam zamiaru


Świstak - 2006-09-15, 22:12
czemuż to?sprawiasz wrazenie jakbys chciala dac mi kolejny i jeszcze jeden i jeszcze....................


kredzia - 2006-09-15, 22:13
oj wydaje ci się tylko ...


Świstak - 2006-09-15, 22:15
a czyz nie jestem Następcą?


kredzia - 2006-09-15, 22:16
jesteś Samozwańcem że tak to określę ...


Świstak - 2006-09-15, 22:24
zeby byc samozwancem musialbym sie sam obwolac a ja zostalem obwolany.


kredzia - 2006-09-15, 22:28
a niby przez kogo ?? jeśli chodzi o wyniki głosowania to wiesz nie należy zbytnio się na nie powoływać


Świstak - 2006-09-15, 23:34
Przez Samego Wilekiego Mistrza Obleśności Br.Leszka!!!!!!


kredzia - 2006-09-16, 03:41
hm... skoro tak twierdzisz ...


Edyta - 2006-09-16, 11:48
Ja tylko dodam, że w każdej ankiecie można oddać głos tylko raz...


M@ni@ - 2006-09-16, 17:08
A wracając do kawałów:

Kowalskiego ugryzł w rękę komar. Mężczyzna złapał owada, przyjrzał
mu się uważnie i po chwili ... wypuścił.
- Dlaczego to zrobiłeś? - pyta go żona.
- Nie mogłem go zabić - odpowiada smutno Kowalski. - W jego żyłach płynie teraz moja krew!


Sandra - 2006-10-28, 21:06
Egzamin z zoologii. Profesor wskazując na klatkę, która jest przykryta tak, że widać tylko nogi ptaka i pyta studenta:
- Co to za ptak?
- Nie wiem - mówi student.
- Jak się pan nazywa? - pyta profesor sięgając po notes.
Student podciąga nogawki.
- Niech pan profesor sam zgadnie...

Przed wizytacją w szkole nauczyciel ustala:
- Jak coś zapytam, niech zgłaszają się wszycy. Ci co wiedzą prawą ręką, ci co nie wiedzą lewą...

- Co powinien wiedzieć student?
- Wszystko!
- Co powinien wiedzieć asystent?
- Prawie to wszystko, co student.
- A adiunkt?
- W jakiej książce jest to, co powinien wiedzieć student.
- Docent?
- Gdzie jest ta książka.
- A co powinien wiedzieć profesor?
- Gdzie jest docent..

W przepełnionym tramwaju siedzi blady, siny wymęczony student. Pod oczami sine cienie, przez lewa rękę przewieszony płaszcz.
Wsiada staruszka. Student ustępuje jej miejsca i łapie się uchwytu. Staruszka siada, ale zaniepokojona przygląda się studentowi:
- Przepraszam, młody człowieku! To bardzo ładnie ze zrobił mi pan miejsce, ale pan tak blado wygląda. Może pan chory? Może... niech lepiej pan siada. Nie jest panu słabo?
- Ależ nie, nie! Niech pani siedzi. Ja tylko, widzi pani, jadę na egzamin, a cala noc się uczyłem bo mam średnia 4,6 i chce ja utrzymać.
- No to może da mi pan chociaż ten płaszcz do potrzymania?
- A, nie! Nie mogę! Zresztą to nie jest płaszcz. To kolega. On ma średnią 5.0.

Student poszedł zdawać egzamin, ale niewiele umiał. W końcu zniecierpliwiony profesor zadał pytanie:
- Ile żarówek jest w tym pokoju?
- 10 - odpowiedział po chwili zdezorientowany student.
- Niestety, 11 - powiedział profesor wyciągając żarówkę z kieszeni i wpisał do indeksu bańkę.
Student poszedł zdawać drugi raz. Gdy padło pytanie o żarówki, po chwili zastanowienia odpowiedział:
- 11.
Na co profesor:
- Ja nie mam w kieszeni żarówki.
- Ale ja mam, panie profesorze...


M@ni@ - 2006-10-29, 06:58
Spoko kawały, ale najlepszy to o tych dwóch studentach. Mam nadzieję, że mnie coś takiego nie spotka.


canaris - 2006-10-29, 11:41
Trochę humoru zakonnego - mam nadzieję, że tego na forum jeszcze nie bylo:

Płyną łódką dominikanin, jezuita i kapucyn. Po jakimś czasie zabrakło im wody pitnej. Dominikanin zaofiarował się, że pójdzie do sklepu. Wyszedł z łódki i po wodzie poszedł do sklepu. Tak samo wrócił. Gdy kolejny raz zabrakło wody, stwierdzili, że teraz kolej na kapucyna. Kapucyn poszedł po wodzie i wrócił. Za trzecim razem po wodę miał iść jezuita. Wszedł do wody i zaczął się topić. - Po palach, durniu! - krzyczy dominikanin. - Po jakich palach? - zapytał kapucyn.

Chłopak, zainteresowany zakonem, pyta się jezuity: - Czy to prawda, że wy jezuici zawsze odpowiadacie pytaniem na pytanie? - A kto Ci takie głupoty naopowiadał?...

Jadą w jednym przedziale jezuita i kapucyn. Odmawiają w ciszy brewiarz. W pewnym momencie zgasło światło. - No to teraz będziemy modlić się w ciemności, wielbiąc Boga, który dał nam dzień i noc... - mówi kapucyn. Tymczasem jezuita wstał i dokręcił żarówkę.

Przed biskupem ordynariuszem pewnej diecezji stają przedstawiciele dwóch dominujących tam zakonów - jezuici i kapucyni. Biskup rzecze: - No, to opowiedzcie mi, proszę, jak wygląda wasz dzień. Jezuici na to: - Pobudka o 6.00, medytacja, Eucharystia, potem lecimy do roboty, każdy do swoich zajęć - jedni do nauki, inni do pracy duszpasterskiej, inni na wykłady. Wieczorem rachunek sumienia, medytacja, adoracja, a potem jeszcze trochę popracować i jakieś sześć godzin snu. I tak codziennie. Biskup na to: - Ładnie, ładnie, dobrze, że tak pięknie pracujecie. A wy, kapucyni? - My to robimy tak: wstajemy przed południem, załatwiamy potrzeby fizjologczne, jemy coś i idziemy spać. Potem znów to samo - siusiu, jakieś jedzonko i spać. Wieczorem budzmy się, żeby coś przekąsić, obejrzeć troszkę TV, a potem siusiu, paciorek i spać. Biskup, zdziwiony: -A wy nie przesadzacie z tym jedzeniem, siusiu i spaniem? -Nie, skąd... My to robimy i za siebie, i za jezuitów...

Trzej kapłani spotkali się, aby wymienic swoje sposoby dzielenia niedzielnej kolekty. Pierwszy mowi kapucyn: - Ja rysuję krechę i podrzucam pieniądze w gore. Co spadnie na prawo od kreski to dla mnie, a co na lewo to dla Pana Boga. Drugi mowi dominikanin: - Ja rysuję okrag, podrzucam pieniadze i co wpadnie do srodka to dla mnie, a co na zewnątrz to dla Pana Boga. Na to jezuita: - Ja podrzucam pieniadze w góre i co Pan Bog zlapie to dla Niego, a co spadnie dla mnie...

Dominikanin, kapucyn i jezuita idąc ulicą nagle doznali objawienia. Ujrzeli Stajenkę Betlejemska i Świetą Rodzinę. Dominikanin upadł na kolana widzac tę wspaniałą ikonę Trojcy Świętej. Franciszkanin upadł na kolana widzac Króla Wszechrzeczy przychodzacego na świat w ubóstwie. Jezuita natomiast położył św. Józefowi rękę na ramieniu i zapytał: - Czy pomyślałes już, do jakiej szkoly wyślesz syna?

Franciszkanin, jezuita i dominikanin umówili się na grę w golfa. Niestety, pole było zajęte przez niewidomych. Dominikanin zaraz zwrócił się do Boga: 'Panie, jaki byłem zły i zepsuty, myślałem tylko o sobie!'. Franciszkanin: 'Dzięki Ci, Panie, że i oni mogą grać!'. Jezuita: 'Ok, Boże. Ale czy nie mogliby pograć w nocy?...'

Idą jezuita i franciszkanin przez las, nagle natknęli się na dość głęboki strumień. Jezuita prosi franciszkanina: - Bracie, przenieś mnie na drugi brzeg... Twój habit jest już stary i zniszczony, a ja mam nowiutką sutannę, no i nie wypada bym w brudnej i mokrej sutannie głosił ludziom Słowo. Franciszkanin bez oporu wziął Jezuitę na barki i wszedł do wody. Kiedy byli już na środku strumienia franciszkanin pyta jezuitę: - ojcze, czy ma ojciec przy sobie pieniądze? - oczywiście. - odpowiedział jezuita. Na te słowa franciszkanin zrzucił jeziutę z ramion wprost do wody mówiąc: - Wybacz ojcze, ale regula zabrania nam nosić przy sobie pieniądze.

Dominikanin, franciszkanin, benedyktyn i jezuita płynęli łódką. Nagle wokół nich zjawiła się chmara rekinów. Jeden uderzył w łódź, a ta zaczęła tonąć. Dominikanin jął nauczać rekiny o wartości miłości bliźniego, ale jeden z nich natychmiast wyskoczył z wody i pożarł zakonnika. Franciszkanin zawołał: 'Dziękujemy Ci, Panie, za brata naszego - rekina!'. Natychmiast jeden z braci schrupał i franciszkanina. Benedyktyn usiłował uspokoić bestie śpiewem. Doskonale czysto zaczął wygłaszać Exultet, ale koło 'owocu pracy pszczelego roju' podzielił los współbraci. Jezuita nie wiedział, co ma robić. Stał tak w tonącej łódce, gdy rekiny wyłowiły go i bezpiecznego zaniosły na brzeg. - Dla-dla-czego mnie nie-nie-nie poża-ża-rłyście?... - wyjąkał. - Aaaa, solidarność zawodowa...

Pewien ojciec miał trzech synów, z których pierwszy wstąpił do dominikanów, drugi do kapucynów, a trzeci do jezuitów. Gdy przyszło mu umierać, rzekł do nich: - Dzieci moje! Cóż, jestem już na łożu śmierci, już po mnie idzie. Nie wiem, jak to po śmierci będzie. Niby wierzę w to niebo... ale może trzeba będzie coś tam opłacić? Jakieś cło, bilet, cokolwiek... Moja ostatnia wola brzmi: do grobu wrzućcie mi 3000 euro. Jego synowie oburzyli się na tę pogańską praktykę, ale cóż - ostatnia wola ojca to rzecz święta. Zatem po śmierci ojca trzeba było zdobyć pieniądze. Dominikanin wyłożył 1000 euro w nowych, czyściutkich banknotach. Franciszkanin poszedł żebrać, no i jakimś cudem zebrał ogromny wór drobniaków - łącznie 1000 euro. Natomiast jezuita zabrał banknoty i drobniaki, poczym do grobu ojca wrzucił czek opiewający na 3000 euro.


Misiek - 2006-10-29, 15:38
ostatni kawał jest dobry , ale zabrzmiał b. materialnie


Sandra - 2006-10-29, 15:59
Adam i Ewa tworzyli idealną parę:
- On nie musiał wysłuchiwać, za kogo ona mogła wyjść za mąż.
- Ona nie musiała wysłuchiwać jak gotowała jego matka.

Egzamin na prawo jazdy. Egzaminator zadaje kursantowi pytanie:
- Ma pan skrzyżowanie równorzędne. Tu jest pan w samochodzie osobowym, tutaj tramwaj, a tu karetka na sygnale. Kto przejedzie pierwszy?
- Motocyklista - odpowiada pytany.
- Panie, co pan wygadujesz - warczy zły egzaminator - Toż przecież mówię, jest pan, tramwaj i karetka. Skąd wziął się motocyklista?
- A cholera ich wie, skąd oni się biorą.

7 na 10 Polaków żyje w stresie...
...a pozostałych 3 w Londynie.

Do adwokata przychodzi biedna wdowa prosząc o poradę prawną. Po skończonej wizycie adwokat zażądał 100 zł. Ta drżącymi rękami wyjęła banknot z portfela i podała radcy. Ten jednak po wyjściu kobiety zauważył, że ta pomyliła się dając mu dwa sklejone banknoty stuzłotowe przez przypadek.
I wtedy stanął przed dylematem moralnym... Podzielić się ze wspólnikiem?

Jagna zaniepokojona dziwnymi odgłosami dochodzącymi od sąsiada, pyta:
- Co się u was dzieje, kumie?
- Nic. To tylko teściowa śpiewa wnukom kołysanki.
- Chwała Bogu! Już myślałam, że świnia wam zdycha.

OGŁOSZENIA PARAFIALNE:
Cala wspólnota dziękuje chórowi młodzieżowemu, który na okres wakacji zaprzestał swojej działalności.

Za tydzień Wielkanoc. Bardzo proszę wszystkie panie składać jajka w przedsionku.

Pan Kowalski został wybrany na urząd kustosza naszego kościoła i zaakceptował ten wybór.
Nie mogliśmy znaleźć nikogo lepszego.

Po południu w północnym i południowym końcu kościoła odbędą się chrzty. Dzieci będą chrzczone z obu stron.

W czwartek o 16.00 Wspólne lody. Panie dające mleko prosimy przyjść wcześniej.


kredzia - 2006-10-29, 16:10
najbardziej podoba mi się pierwszy punkt z ogłoszeń parafialnych


Sandra - 2006-10-29, 16:20
bez aluzji i podtekstów, proszę


Misiek - 2006-10-29, 17:13
Mnie zairytował ten dowcip z adwokatem. Myślałem, że 100 odda, bądź nawet obydwa banknoty, a końcowe zdanie kawału z jednej strony wywołało rozbawienie, a z drugiej poirytowanie, szok.


Sandra - 2006-10-29, 21:02
heh..... żebyś wiedział, jak często takie rzeczy się dzieją....


Edyta - 2006-11-04, 23:29
a tydzień Wielkanoc. Bardzo proszę wszystkie panie składać jajka w przedsionku.



Mnie się to ogłoszenie najbardziej podobało


canaris - 2006-11-05, 12:19
z ogłoszen parafialnych to jest jeszcze takie (autentyk parafia na Bobrku) podaje slowo w slowo

z powodu zagrozenia jakie stwarzały drzewa na cmetarzu scieto kilka brzuzek oczywiscie za zgoda pewnych urzedów.w zwiazku z tym kilka grobow zostało przysypanych liscmi i drobnymi gałazkami jednak parafianie zajmujacy sie tymi grobami niech nie bucza i nie marudzą bo nie maja powodu.

jako bonus dociepne jeszcze fragment z kazania w mojej parafii:

"niektóre ssaki naprzykład ryby"

po czyms takim nie tylko rece opadaja


Sandra - 2006-11-05, 13:38

"niektóre ssaki naprzykład ryby"



o ranyyyy....

Syn pyta ojca:
- Czy to prawda, że w niektórych krajach Afryki mężczyzna nie zna swojej żony do momentu, aż się z nią ożeni?
- To się dzieje w każdym kraju, synu...

Mąż rano patrzy w lustro i mówi do żony:
- Co sobie pomyślałaś wczoraj, jak przyszedłem pijany do domu z tym sińcem?
- Jak przyszedłeś to go jeszcze nie miałeś.

Na jednej z bram wiodących do raju widać napis: "Dla pantoflarzy", na drugiej: "Dla mężczyzn, którzy nie dali się zdominować przez kobiety".
Przed pierwszą bramą kłębi się tłum zmarłych, przed drugą stoi jedna samotna duszyczka.
Podchodzi do niej święty Piotr:
- A ty co tu robisz? - pyta.
- Nie wiem... żona kazała mi tu stanąć...

Spotykają się dwie przyjaciółki:
- Słyszałam moja droga, że chcesz wrócić do Jurka? A przecież w zeszłym roku go porzuciłaś...
- Tak to prawda, ale diabli mnie biorą gdy sobie pomyślę, że on żyje teraz spokojnie z inną kobietą...

- Jaki jest skład chemiczny małżeństwa?
- Mało zasad, dużo kwasów.

W domu dzwoni telefon, żona podchodzi odebrać, a mąż woła z drugiego pokoju:
- Jeśli to do mnie, powiedz że mnie nie ma.
Żona odbiera i mówi:
- Niestety mąż jest w domu - i odkłada słuchawkę.
- Przecież prosiłem cię żebyś powiedziała że mnie nie ma!
- Ale to był telefon do mnie, a nie do ciebie...

Na egzaminie z logiki profesor słucha studenta i słucha. W końcu, po jakieś chwili kładzie się na podłodze.
- Wie pan, co ja robię ? - pyta studenta.
- Nie.
- Zniżam się do pańskiego poziomu.

Studentom warszawskich uczelni polecono nauczyć się na pamięć książki telefonicznej, a potem zbadano ich reakcje na to polecenie, i tak:
Studenci uniwerku zapytali: "Po jaka cholerę?"
Studenci politechniki zaczęli robi ściągi, a studenci Akademii Medycznej zapytali tylko, na kiedy.


canaris - 2006-11-05, 14:10
to moze kilka kawałów o aptekarzach (zgadnijcie kim jest moj tata ):

aptekarz dwoni do pacjenta:
-prosze pana zaszla pomylka i panskiej tesciowej zamiast tabletki z tymiankiem sprzedalismy tabletke z cyjankiem
-a jest jakas roznica
-tak 4zł 50 gr

przychodzi facet do apteki i prosi o prezerwatywe
-a jaka??-pyta aptekarz wykladajac na lade wszystkie rodzaje jakie mial
- truskawkową i ......malinową o pomaraczowa tez jest to poprosze i jeszcze ta o smaku owoców lesnych i .....
-panie-przerywa aptekarz-pan sie bedziesz @#%$^&%&! czy kompot gotował?!?!?!

przychodzi facet do apteki i prosi o przezerwatywe
-a jaki rozmiar
- no ja no..... nie wiem
-to prosze pojsc na prawo tam jest kabinka w kabince jest deseczka z otworami pan przymierzy z zobaczy jaki rozmiar pasuje

po kilkunastu minutach facet wraca z usmiechem na twarzy
- i co jaki rozmiar-pyta aptekarz
-no ja tego no...... ja jednak poprosze ta deseczke

przychodzi facet do apteki zrealizowac recepte i nagle w recepturze nastapił wybuch
aptekarz wychodzi z tamtad osmalony krew sie leje fartuch poszarpany i mowi
-prosze powiedziec lekarzowi zeby nastepnym razem recepte pisał na komputerze


Sandra - 2006-11-05, 14:21
a ja znam ten pierwszy kawał troszeczkę inaczej:

aptekarz dwoni do pacjenta:
-prosze pana zaszla pomyłka i pańskiej teściowej zamiast tabletki z tymiankiem sprzedalismy tabletkę z cyjankiem
-a jest jakaś róźnica ?
-tak 4zł 50 gr
-to ja dopłacę

Kolejka w aptece.
Pierwszy klient podchodzi do okienka, daje receptę, aptekarz mówi mu:
- 320 zlotych proszę.
Drugi podchodzi, daje receptę, aptekarz mówi mu:
- 340 zlotych.
Trzeci podchodzi, aptekarz mówi mu:
- 390 zlotych.
Czwarty facet w kolejce się lekko poddenerwował i mówi:
- Panie mgr, wszyscy idziemy od tego samego lekarza, wszyscy mamy taki sam lek na recepcie, dlaczego jedni placą mniej, a inni więcej? Mgr odpowiada:
- No wie pan, mamy taki kod z lekarzem, taką umowę....
Facet się zdenerwował i mówi:
- Panie, niech pan nam powie co to za lek, dlaczego ma inną cenę? Na recepcie było napisane : CC NWCMJDMCC CC. Klienci zaczeli nerwowo naciskać na aptekarza, bardzo chcieli żeby im przeczytal co to znacza, co to za lekarstwo... W końcu aptekarz pod wpływem nacisku zaczął czytać z rumieńcami na twarzy:
- Cześć Czesiek, Nie Wiem Co Mu Jest, Daj Mu Co Chcesz, Cześć Czesiek.

Przychodzi małe dziecko do apteki i się pyta:
- Czy to pani sprzedaje tran??!
- Tak, to ja.
- Ty ŚWINIO!!!!

Właściciel apteki do praktykanta:
- A z tej bańki nalewamy tylko wtedy, gdy recepta jest całkiem nieczytelna.

KATOLICKIE ŻYCIE WARSZAWY 16 lipca 2008
Pytania do redakcji
1. Chciałbym sprzedać swoja córkę jako niewolnice, za karę, jak to opisuje 2 Ks. Moj. 21:7. W tych czasach, jaka byłaby, według Pana, najlepsza cena?

(K)atolik próbuje wytłumaczyć (A)teiscie, co to jest cud:
K - nooo, na przykład jak jakiś człowiek spadnie z 50 m wieży i nic mu się nie stanie.
A - nooo... to jest przypadek.
K - ok, a jak on wyjdzie na ta wieżę, skoczy i dalej nic się nie stanie?
A - mmmm... to jest szczęście.
K - o rany, a jak trzeci raz skoczy z tej wieży i nic??!
A - przyzwyczajenie.

Rozmawia dwóch mnichów, młody ze starszym na temat zbiorów znajdujących się w tamtejszej bibliotece.
- Mistrzu, wybacz, że pytam, ale co by się stało gdyby mnich przepisujący księgi się pomylił i jakieś zdanie przepisał błędnie?
- Nie, to niemożliwe, nikt się nie myli.
- No, ale jakby się ktoś pomylił, to co by się stało?
- Mówię ci, że nikt się nie myli, znasz tekst biblii na pamięć? Przyniosę ci jedna z pierwszych kopii i zobaczysz, że nic, a nic nie odbiega od tej z której i ty się uczyłeś...
- Mnich poszedł po ów tekst i nie ma go godzinę, dwie, trzy... w końcu młody mnich zniecierpliwił się i poszedł szukać mistrza. Znalazl go w bibliotece siedzącego nad dwoma tekstami biblii (jeden z którego się wszyscy uczyli, a drugi ten jeden z pierwszych kopii najbliższych oryginałowi) i płacze...
- Mistrzu co się stało?!?
- W pierwszym tekście jest napisane "będziesz żył w celi bracie", a w kolejnych kopiach "będziesz żył w celibacie"...

Księdzu ginęła mąka. Podejrzewał organistę, więc postanowił dobrać się do niego podczas spowiedzi. Podchodzi organista Antek do konfesjonału, a ksiądz bez wstępów pyta:
- Nie wiesz, kto mi mąkę kradnie?
- Co ksiądz mówi?
- Kto mi mąkę kradnie?
- Tu nic nie słychać - odpowiada sprytny organista.
- Co ty opowiadasz!
- Zamieńmy się miejscami, to zobaczymy.
Zamienili się miejscami.
- A nie wie ksiądz, kto zaleca się do mojej żony? - pyta Antek.
- Rzeczywiście, tu nic nie słychać.


gniocco - 2006-11-05, 20:12
Kurki stoją sobie przy korytku i jedzą. Nagle jedna zwróciła (czyt. wyrzygała ;p) to ca zjadła. Na to inna kurka do nie:
- Nie dolewaj, bo nie zjemy...

Strasznie lubie takie głupkowate kawały


canaris - 2006-11-05, 20:17
powiedzałbym ze są oblesne ale to jest slowo zarezerwowane dla swistaka


Sandra - 2006-11-05, 20:42
a ja znam ten kawał w wersji ze świnkami


Edyta - 2006-11-06, 18:26
W knajpie rozmawiają studenci:
- A byłeś na liście Schindlera?
- To Schindler puścił listę? Kiedy?!

Praktykant pyta ordynatora szpitala:
- Co mam wpisać w rubryce: "Przyczyna zgonu"?
- Swoje nazwisko ...

Poszli studenci na egzamin.
Profesor:
- Mam dwa pytania: Jak ja się nazywam i z czego jest ten egzamin?
Studenci spojrzeli po sobie:
- Cholera! A mówili, że z niego jest taki luzak!

Wchodzi student na egzamin do profesora. Otwiera walizkę, wyciąga trzy flaszki wódki, stawia na stole. Wyciąga indeks i wskazując palcem mówi:
- Proszę trzy pokwitować.
A profesor na to:
- Dwie biorę...


Sandra - 2006-11-06, 18:56
świetne Edytko

Wchodzi student fizyki na egzamin:
- Jakim prawem pan tu wszedł? - pyta egzaminator.
- ???????????????????????? - student gały wybałusza.
- Prawem tarcia, drogi panie. Dwoja!

Podczas gry hrabiego na fortepianie wchodzi lokaj i mówi:
- Jak pan hrabia ślicznie gra! (z entuzjazmem)
- Eee, tak se tylko popier*.* .
- Jak pan hrabia się brzydko wyraża! (z oburzeniem)
- Ale za to ślicznie gram!!!

Był sobie kiedyś człowiek, który już w bardzo wczesnej młodości marzył, by zostać wielkim pisarzem. Gdy spytano go, co dla niego oznacza wielki, odpowiedział:
- Chciałbym pisać teksty, które cały świat będzie czytał, teksty, na które ludzie będą reagować czysto emocjonalnie, które będą doprowadzać ich do łez, bólu, gniewu, krzyku i desperacji! Człowiek ten zrealizował swoje dziecięce marzenie. Obecnie pracuje w Microsoft i redaguje komunikaty o błędach...

- Ilu programistów potrzeba, żeby wymienić żarówkę?
- Ani jednego. To problem sprzętowy.

Małżeństwu, które nie mogło mieć dzieci, mimo że bardzo chciało, pewien ksiądz polecił, aby udali się z pielgrzymką do Częstochowy i zapalili świecę przed cudownym obrazem. Po dziesięciu latach odwiedza ich mieszkanie, tym razem pełne dzieci i pyta:
-A gdzie są Wasi rodzice?
-Poszli zgasić świecę do Częstochowy!


Edyta - 2006-11-06, 19:06
Hej, 2 posty wyżej umieściłam te same dowcipy

Ja też lubię Sandra o wymianie żarówek. Najlepszy z tej serii moim zdaniem to:

-Ilu potrzeba psychologów, żeby zmienić żarówkę?
-Wszystko zalezy od tego czy żarówka chce się zmienić!!!!!


Sandra - 2006-11-06, 19:15
Pewne trzy parafie nawiedziła plaga wiewiórek. Całe dziesiątki rudych stworzonek zamieszkały w murach kościołów. Członkowie pierwszej parafii uznali to za wolę Boga i wiewiórki zostały. W drugiej parafii delikatnie wyłapano wszystkie i wywieziono do lasu. Po trzech dniach wróciły. Tylko w trzeciej parafii znaleziono właściwe rozwiązanie. Wiewiórki zostały ochrzczone i wpisane do rejestrów parafialnych. Od tej pory widuje się je tylko na Wielkanoc i Boże Narodzenie.

Ksiądz odprawia Drogę Krzyżową. Przy piątej stacji podbiega do księdza gosposia i szepce:
- Proszę księdza, przyjechali z wydziału finansowego! To bardzo pilna sprawa! Niech ksiądz przeprosi wszystkich i przerwie!
Ksiądz szepce do kościelnego:
- Poprowadź za mnie dalej Drogę Krzyżową. I tak wszystko przeciągaj, żebym zdążył wrócić na zakończenie!
Księdzu spotkanie z urzędnikami zajęło więcej czasu niż przypuszczał. Po jakimś czasie wbiega do kościoła w nadziei, że zdąży na ostatnią, czternastą stację Drogi Krzyżowej. Nastawia uszu i słyszy głos kościelnego:
-Stacja trzydziesta : Pan Jezus idzie do wojska, śpiewamy "Przyjedź mamo na przysięgę"

Niedaleko małej parafii, zbudowanej przy drodze, stoją rabin i ksiądz. Piszą na tablicy wielkimi literami:
"KONIEC JEST BLISKI, ZAWRÓĆ NIM BĘDZIE ZA PÓŹNO!"
W chwili, gdy piszą ostatnią literę, zatrzymuje się samochód. Wychodzi kierowca i krzyczy:
- Zostawcie nas w spokoju. Wy religijni fanatycy!
Wsiada z powrotem do samochodu. Odjeżdża. Po chwili słychać wielki huk i trzask... Duchowni patrzą na siebie i ksiądz mówi:
- Eeee... może po prostu napisać "Most jest zniszczony!". Co?

Na lekcji religii ksiądz mówi do dzieci:
- Narysujcie aniołka.
Wszyscy rysują aniołki z dwoma skrzydełkami, a Jasio z trzema.
- Jasiu, widziałeś aniołka z trzema skrzydełkami ? - pyta ksiądz.
- A ksiądz widział z dwoma ?


Misiek - 2006-11-06, 19:29
przepraszam Cię Edytka to są Twoje kawałyu, próbowałem je zacytowac z Twojej wypowiedzi i dodać swój komentarz, ale jakoś mi to nie wyszło


Edyta - 2006-11-06, 19:52
Wiszą 2 leniwce na drzewie, godzinę, dwie... dziesięć. W pewnym momencie jeden z nich odrobinkę się poruszył, na co drugi:
- Co ty koleś ostatnio taki nerwowy jesteś


M@ni@ - 2006-11-07, 08:55
„Praczłowiek do syna wracającego ze świadectwem szkolnym:
- To, że masz trójkę z myślistwa, mogę pojąć, boś jeszcze
kurdupel, ale ta pała z historii? Przecież to tylko dwie strony…”

„Przyjaciólka do przyjaciółki:
- Czy spotkałaś już w swym życiu mężczyznę,
który by delikatnym dotknięciem umiał poruszyć
w tobie każdy nerw?
- Tak, dentystę.”

„Zajączek i niedźwiedź jechali pociągiem na komisję wojskową.
Zajączek wypadł z pociągu i wybił wszystkie zęby.
Pobiegł jednak na skróty i dotarł na miejsce szybciej
niż miś. Kiedy miś wchodził do budynku, zając już
wychodził z komisji.
- No i co? – spytał miś.
- F poszątku! – odpowiedział zając. - Sfolniony. Bfak
uzębienia! – orzekła komisja.
Miś pomyślał, odszedł na bok, wziął kamień i też wybił sobie zęby.
Na wychodzącego niedźwiedzia czekał już zając.
- No i fo? – pyta zając.
- F pofądku! – odpowiada miś. – Tes sfolniony. Plafkoftopie!”


canaris - 2006-11-07, 15:22
rabin ksiadz i imam siedza w pociagu i graja w katry czego robic w pociago nie wolno(zalozenie na uzytek kawału)pewien dobry obywatel poinformowal kierownika pociagu i duchowni doslowie w ostatniej chwili schowali karty ale konduktor nie dał sie zmylic mowi
-prosze ksiedza czy grał pan w karty
- ja no skąd to grzech nie ja napewno nie
-a pan imamie grał w katy
-na brode proroka nie to zabronione
-a ty rebe grales w karty
-no jak oni nie grali to z kim ja mialem grac

krolewna sniezka herkules i kwazimodo(pisane fonetycznie)wchodza po koleji do namiotu w ktorym jest zaczarowane lustro mowiace zawsze prawde

pierwsza wchodzi sniezka:
-udowodnie ze jestem najpiekniesza na calym swiecie
po chwili wychodzi
-tak jestem najpiekniejsza juuuuhuuuuuu

drugi wchodzi herkules
-udowodnie ze jestem najsilnieszy na calym swiecie
po chwili wychodzi
tak jestem najsilniejszy yes yes yes

trzeci wchodzi kwazimodo
-a ja udowodnie ze jestem najbrzydszy na calym swiecie
po chwili wychodzi wkurzony jak niewiadomo co i krzyczy
-no dobra kto to jest ta kaczynska


Sandra - 2006-11-07, 16:24
hehe....... kaczyńska ....

Szaleje pożar. Małżeństwo wybiega z płonącego budynku. Żona mówi do męża:
- Wiesz, Zdzisiek, po raz pierwszy od 15 lat wychodzimy gdzieś razem...

Podczas oczekiwania na zielone światło na przejściu dla pieszych starsza, elegancka pani zwraca się do przechodnia:
- Młody człowieku, czy mógłbyś przeprowadzić mnie na drugą stronę ulicy?
- Oczywiście, ale musimy poczekać na zielone światło.
Pani wyraźnie obruszona odpowiedziała:
- Na zielonym to sobie sama przejdę!

Wchodzi babcia do autobusu i pyta kierowcę:
- Synku, chcesz orzeszka?
-Poproszę.
Na drugi dzien to samo ,kierowca mówi do babci:
-Niech pani też zje.
-Chlopcze, ja już nie mam zębów.
Trzeci dzień i znowu :
-Synku chcesz orzeszka?
Kierowca zaciekawiony pyta:
-Babciu ,a skąd masz takie dobre orzeszki?
-Z Toffifee..

Jasiu podchodzi do babci i częstuje ją cukierkiem. Babcia zjada cukierka, a Jasiu pyta:
- Babciu, smakował Ci cukierek?
- Tak, wnusiu, dziękuję. - mówi babcia.
- A wiesz, że to dziwne... ja wyplułem, Ania też wypluła, Azor wypluł, a Tobie smakował.

Babcia wypełnia papierki w urzędzie skarbowym.
Wypełnia, wypełnia...
Wreszcie wypełniła i oddaje urzędnikowi, a urzędnik:
- Ale jeszcze musi się pani podpisać.
- A jak się mam podpisać?
- No, normalnie. Tak, jak się pani podpisuje w liście.
Wiec babcia napisała:
"Całuję Was mocno! Babcia Alina"

Urzędniczka Urzędku Skarbowego do młodego przedsiębiorcy:
- Jak pan śmiał w rubryce "Pozostający na moim utrzymaniu" wpisać "IV RP"?!

Wraca zmęczony grabarz do domu, ledwie żywy, pada z nóg. Żona pyta:
- Co ci Stefciu, ile miałeś pogrzebów dzisiaj?!
A on:
- Jeden, ale chowaliśmy naczelnika urzędu skarbowego.
- No i co z tego?!
- No niby nic, ale jak go tylko zakopaliśmy, to zerwały się takie brawa, że musieliśmy 7 razy bisować...


mjas - 2006-11-08, 17:23
Skoro tak ładnie udzielacie się w temacie Kawały (na prawdę można boki zrywać ) macie po plusiku. Dzięki


Sandra - 2006-11-08, 17:40
wow dzięki

- Przeczytałeś trylogię Sienkiewicza?
- To trza było przeczyta?
- Tak, na dzisiaj.
- Kurna, a ja przepisałem...

Przybiega dzieciak na stację benzynową z kanistrem:
- Dziesięć litrów benzyny, szybko!
- Co jest? Pali się?
- Tak, moja szkoła. Ale trochę jakby przygasa.

Mama pyta sie swego synka:
- Kaziu, jak się czujesz w szkole?
- Jak na komisariacie: ciągle mnie wypytują, a ja o niczym nie wiem.


M@ni@ - 2006-11-08, 19:46
To może teraz parę kawałów lekarskich (odnalezionych
na pewnej znanej stronie internetowej ) :

„ Przychodzi baba z dzieckiem do lekarza.
- Czy dziecko przechodziło odrę? - pyta lekarz.
- Ta gdzie tam, panie, my zza Buga...”

„ Mówi kolega do kolegi:
- Słuchaj stary. Strasznie boli mnie ząb, a nie znam
dobrego dentysty. Znasz może jakiegoś?
- No znam, ale jest jeden problem. On jest Anglikiem i
mówi wyłącznie po angielsku.
- Poradzę sobie z nim.
Umówił się na wizytę i idzie do tego dentysty.
Pokazuje mu zęba, który go boli i mówi:
- Tu.
Dentysta wyrywa mu dwa zęby..., na dodatek nie te co trzeba.
Kolega idzie do kolegi strasznie wkurzony i mówi:
- Ten twój dentysta jakiś głupi jest. Ja mu mówię: "tu" a ten
wyrywa mi dwa zęby, jeszcze nie te co trzeba.
- Wyrwał ci dwa, ponieważ "two" to po angielsku "dwa".
- Aha. W takim razie umówię się z nim jeszcze raz.
Umówił się znowu. Siada na tym fotelu i mówi:
- Ten...”

„ Chirurg przed rozpoczęciem operacji pociesza pacjenta:
- Niech pan się nie martwi, to juz moja setna operacja
w końcu musi się udać...”


Sandra - 2006-11-08, 20:41
Ranek w akademiku. Student pierwszego roku mówi:
- Chodźmy na zajęcia, bo się spóźnimy!
Student drugiego roku na to:
-E, pośpijmy jeszcze...
Student trzeciego roku:
- Może skoczymy na piwo?
Student czwartego roku:
- Może od razu na wódkę?
Jako, że nie mogli się dogadać, udali się do studenta piątego roku, by ich rozsądził. Ten zarządził:
- Rzućmy monetą. Jak wypadnie orzeł, pijemy wódkę. Jak reszka - idziemy na piwo. Jak stanie na kancie - śpimy dalej. Jak zawiśnie w powietrzu - idziemy na zajęcia.

Przychodzi syn dresiarza do domu. Ojciec do niego:
- Yoł, mały jak tam w budzie?
- Wiesz ojciec, dostałem dzisiaj 5 jedynek.
- O, to Jasiu, będzie lanie!
- Wiem, mam już adresy!

Żołnierz na froncie otrzymał list od swojej dziewczyny:

Drogi Rysiu,
Nie mogę dalej ciągnąć naszego związku. Odległość między nami
jest zbyt duża. Muszę przyznać, że zdradziłam Cię dwukrotnie,
ponieważ nie było Cię i to nie jest sprawiedliwe.
Wybacz. Proszę, odeślij mi zdjęcie, które ode mnie dostałeś.
Całuski,
Beata.

Żołnierza to zabolało, dlatego poprosił kumpli o wszelkie zdjęcia ich obecnych lub byłych dziewczyn. Zatem do koperty ze zdjęciem Beaty dorzucił zdjęcia innych ładnych dziewczyn, jakie dostał od kolegów. W zestawie pojawiło się 57 zdjęć wraz z listem:

Droga Beatko,
Przepraszam, ale ni cholery nie pamiętam, kim jesteś.
Proszę, wybierz swoje zdjęcie z tej kupki i odeślij całą resztę.
Trzymaj się,
Rysiek

O czwartej nad ranem u profesora dzwoni telefon.

Profesor odbiera i slyszy:

- Śpisz?

- Śpię - odpowiada zaspany profesor.

- A my się jeszcze uczymy!


M@ni@ - 2006-11-08, 20:57
Ten kawał o synu dresiarza, zrozumiałam go dopiero po krótkim zastanowieniu,
ale naprawdę fajny. Natomiast mój mózg chyba się przegrzewa..., albo otrzymał
za małą porcję snu.


Misiek - 2006-11-08, 21:38
Konduktor w pociągu pyta się podróżującej z psem blondynki:
- Czy pani zapłaciła za tego psa?
- Ależ skąd! Dostałam go na urodziny...

Policjant zatrzymuje blondynkę jadącą pod prąd ulicy jednokierunkowej.
Policjant: "Czy pani wie, GDZIE pani jedzie?"
Blondynka: "Nie wiem, ale gdziekolwiek by to nie było, to muszę być solidnie spóźniona, bo wszyscy już wracają!"

Jak sie poznaje, czy samochod jest szczelny, w Polsce i w Japonii ?
Japan: Zostawia sie w samochodzie kota na 3 dni. Jesli kot nie umarl z braku tlenu, to woz jest nieszczelny.
Poland: Zostawia sie w samochodzie kota na 3 dni. Jesli kot nie uciekl, to woz jest szczelny.

Małżonkowie wychodzą z kina, żona wydyma wargi:
- Nie rozumiem, co ci ludzie widzą w tej Brigitte Bardot. Jeśli zabrać jej te włosy, figurę i biust, co by z niej pozostało?
- Ty - ponuro odpowiada mąż.

Spotykają się koledzy:
- Co tam u ciebie nowego?
- Wczoraj pochowałem teściową.
- No to gratuluję. A dlaczego jesteś taki podrapany?
- Nie chciala dać się zakopać.

Mały Kazio z trzeciej klasy siedzi na lekcji i myśli: "Palić, czy rzucić palenie? Już przywykłem... Pić, czy rzucić picie? Koledzy wyśmieją... A tu jeszcze Ania z II "b" zaszła w ciążę..."
- Kaziu, ile jest dwa razy dwa? - pyta nauczycielka.
- Cztery - odpowiada z westchnieniem chłopiec - Gdybym ja miał pani zmartwienia...

Szkot wypadł z okna. Spadając zdążył jeszcze krzyknąć do żony, która w kuchni, piętro niżej, gotowała obiad:
- Ugotuj mniej ziemniaków!

Dwaj Szkoci przed rokiem założyli się o szylinga, kto z nich dłużej wytrzyma pod wodą.
Zwłok dotąd nie odnaleziono.

Żołnierz przerażony nocnym atakiem nieprzyjaciela, ucieka na tyły. Nagle wpada na oficera. Stanął więc, wyprężył się, chcąc zameldować, ale w ciemności nie mógł rozpoznać jego stopnia.
- Panie poruczniku! - rozpoczął na chybił trafił - melduję...
- Nie jestem porucznikiem!
- Panie kapitanie!...
- Nie jestem kapitanem!
- Panie pułkowniku!...
- Nie jestem pułkownikiem! Jestem generałem!
- Do diabła, to aż tak daleko uciekłem?

W życiu każdego matematyka nadchodzi taki czas, że mu odbija - i tak też się stało z pewnym wiekowym matematykiem. Szybka interwencja służby zdrowia powiodła się i facet wylądował w domu wariatów. Tuż po przybyciu na miejsce dostał ataku:
- Araraa! araraagh! araraghh... zcałkuję was wszystkich... argrgrg!
Czubki zaczęły wrzeszcześ i w panicznym krzyku uciekać , chować sie, itd...
- Aaararar... ararahjjj.. agagarhhhh ! - krzyczeli wsztyscy z wyjątkiem jednego, który stał spokojnie. Podszedł do niego matematyk:
- Yyyrr... a ty, dlaczego nie uciekasz?
- Bo ja jestem e do x.

Góral mówi:
- Tak to prawda, telewizja kłamie nawet w prognozie pogody! bo gdy w Warszawie spadnie 30 cm śniegu to krzyczą, że klęska żywiołowa, a jak u mnie chałupa po dach zasypana to gadają, że są dobre warunki narciarskie.

Gazda codziennie chodził na Słowacje do pracy, wracając po południ wiózł na rowerze wielki worek. Celnicy wielokrotnie przeszukiwali ten worek, ale nigdy nic oprócz trawy nie udało się im znaleźć. Po pewnym czsie święcie przkonani, że gazda coś przemyca, lecz nie mogąc tego odkryć, zaproponowali gaździe,że będzie mógł dalej uprawiać swój proceder, ale niech powie co przemyca, bo ich zżera ciekawość. Na to gazda:
- A dyć rowery.

- Najbardziej dzieci tęsknią za Gomułką...
- Dlaczego?
- Mówią, że byl to najlepszy dziadek na świecie. Nie namawiał do paciorka, nie zmuszał do jedzenia i opowiadał takie piękne bajki.

telegram z zagranicy:
gratulujemy wyboru prezydenta stop dotacje stop inwestycje stop co wy na to znak zapytania

Dlaczego w Rosji tak chętnie przyjmują do lotnictwa bliźniaki?
Bo jednego wysyłają w kosmos, a drugiego pokazują w telewizji że wrócił.

Przychodzi zajączek do sklepu warzywnego i mówi do wilka-sprzedawcy:
- Czy są zgniłe marchewki?
- ? Nie ma!
Przychodzi zając następnego dnia:
- Czy są zgniłe marchewki?
- Nie ma!
Wilk się zdenerwował i skombinował na następny dzień zgniłe marchewki.
Przychodzi zając:
- Czy są zgniłe marchewki?
- Tak, są!
- No to teraz cię mam, SANEPID!


Edyta - 2006-11-08, 23:27
Pamiętajcie proszę o tym jaki charakter ma to forum i nie zamieszczajcie tu żadnych "nieczystych", "obleśnych" i obraźliwych kawałów [color=red]

P.S. 2 posty na tej stronie zostały częściowo "ocenzurowane" poprzez usunięcie niektórych kawałów.


Misiek - 2006-11-09, 09:24
dobrze będe sie bardziej pilnowac z umieszczaniem kawałów


Edyta - 2006-11-09, 22:50
Chciałam zaznaczyć, że nie chodzi tylko o Ciebie...

Bardzo osłabiony mężczyzna kupuje w aptece buteleczkę pigułek wzmacniających.
Po kilku dniach znów przychodzi.
-No i co, pomogły pigułki?-pyta aptekarz.
-Niestety, nie miałem dość siły, żeby z buteleczki wyciągnąć korek...


gniocco - 2006-11-10, 01:32
Trzeba opowiedzieć z pokazywaniem, bo lepszy efekt

Dwóch wariatów w zakladzie psychiatrycznym. Jeden bawi sie widelcami,
drugi obserwuje go. W końcu pyta:
- Ej, co tam masz?
- Lornetke, chcesz popatrzeć?
- Jasne!
W tym momencie jeden wariat wbija drugiemu widelce w oczy. Pierwszy mówi:
- Ale ja nic nie widze!?
A drugi na to:
- Daj to ci wyreguluje... (kręcąc przy tym widelcami w oczach... ;>)

Co to jest?
- Zielone, pstryk, czerwone?
- Żaba w sokowirówce


M@ni@ - 2006-11-11, 12:19
" Co to jest: zielone, łyse i skacze?
Żołnierz na dyskotece."

" Co to jest: białe, okrągłe i goni?
Tabletka przeczyszczająca."


Sandra - 2006-11-11, 14:06
Bóg mówi do Adama:
- Adam daj żebro!
- Nie dam!
- No Adam daaaj!!!
- Nie dam!
- No proszę Adam daj!!
- Nie dam, mam jakieś złe przeczucie.

Sherlock Holmes wybrał się z Dr Watsonem do lasu. Biwak or something. W pewnym momencie w nocy Holmes budzi Watsona i pyta:
- Drogi Watsonie, czy śpisz?
- Nie..
- A co widzisz nad sobą, drogi Watsonie?
- Widzę miliony gwiazd,drogi Sherlocku.
- I co ci to mówi, drogi Watsonie?
- Zależy jak na to spojrzeć: z astronomicznego punktu widzenia mówi mi to, że są miliony galaktyk z miliardami gwiazd; z astrologicznego punktu widzenia widzę, ze wchodzimy w znak Byka; z meteorologicznego punktu widzenia mówi mi to, że jest szansa na dobrą pogodę jutro; z futurystycznego punktu widzenia sądzę, że kiedyś ludzie będą latać do gwiazd.... A cóż Tobie to mówi drogi Sherlocku?
- Mnie to mówi, drogi Watsonie, że ktoś nam zabrał namiot!

Anestezjolog do pacjenta leżącego na stole operacyjnym:
A: Pan ta operacje to prywatnie czy przez kasę chorych?
P: Kasa chorych...
A: Aaaa, kotki dwa, szarobure....


Edyta - 2006-11-11, 16:46
Siedzi facet w barze i obserwuje ludzi. Widzi jak gościu podchodzi do barmana zamawia "drink ekstremalny", wypija, po chwili wrzeszczy AAAAAAAAAAAAAA i wychodzi. Po krótkiej chwili wchodzi do baru inny gościu, zamawia również "drink ekstrmalny" i historia sie powtarza - wypija, po krótkiej chwili wrzeszczy AAAAAAAAAAAAAAAAA i wychodzi. Nasz zaintrygowany obserwator podchodzi więc do baru i prosi rówież o "drink ekstremalny", po czym wypija i pyta barmana:
- Ten drink nie smakuje jakoś szczególnie inaczej niż inne drinki, więc tak właściwie dlaczego nazywa się "drinkiem ekstremalnym"?
- Bo kosztuje 300zł
- AAAAAAAAAAAAAAAAAA


Sandra - 2006-11-11, 16:53
OOOOOOOO

makabra
dzięki Edytko, że nas uprzedziłaś

Dwaj chłopcy podbiegają do policjanta:
- Panie władzo, szybko, nasz nauczyciel!
- Co się stało? Napadli go?
- Nie, on nieprawidłowo zaparkował...

Mąż odwozi do szpitala rodzącą żonę - nauczycielkę polskiego. Ta nazajutrz dzwoni do męża:
- Kochany, jestem taka szczęśliwa! Wyobraź sobie: rodzaj męski, liczba mnoga!

Nauczyciel napisał na tablicy wzór chemiczny i otworzył dziennik:
- Małgosiu, co to za wzór?
- To jest... No, mam to na końcu języka...
- Dziecko, wypluj to szybko! - mówi nauczyciel. - To kwas siarkowy...

Lekcja w szkole w czasach paleozoiku. Nauczycielka wykuwa na kamiennej tablicy pytanie: Ile to jest 2+2? Wzywa do odpowiedzi Jasia. Ten nie zna odpowiedzi i zastanawia się. Nagle słychać straszny huk i unoszą się tumany kurzu. Nauczycielka pyta surowo:
- Dzieci! Kto rzucił ściągę?!

Nauczyciel napisał w dzienniczku uczennicy:
- Pańska córka Zosia jest nieznośną gadułą.
Nazajutrz dziewczynka przyniosła dzienniczek z adnotacją ojca:
- To pestka gdyby pan słyszał jej matkę!


canaris - 2006-11-11, 19:24
Blondynka wygrała wycieczke i pojechala na safari.
Po powrocie pytają się jej:
- I jak, podobało się?
- No super, extra.
- A jedzenie dobre?
- No super, extra.
- A polowania się podobały?
- No super, extra.
- A co pani upolowała?
- jedną antylope, jednego nosorożca, 46 noplisów...
- Noplisów??? Co to są noplisy?
- To nie wiecie?... takie małe, czarne, biega w kółko i krzyczy "No! Please! No! Please!"

Jechali pociągiem Polak, Niemiec i Rusek i założyli się o to, który z nich jest szybszym złodziejem. Niemiec mówi:
- Dajcie mi dwadzieścia sekund i zgaście w przedziale światło.
Po dwudziestu sekundach zapalają światło, niby nic się nie zmieniło, jednak po chwili Niemiec oddaje zegarki, które Polakowi i Ruskowi znikły wszystkim z rąk. Rusek mówi:
- Dajcie mi dziesięć sekund i zgaście światło.
Po dziesięciu sekundach zapalają światło, niby nic się nie zmieniło, a tu Rusek oddaje Polakowi i Niemcu kalesony. Polak mówi:
- Dajcie mi pięć sekund i zgaście światło.
Po pięciu sekundach zapalają światło, niby nic się nie zmieniło, a tu do przedziału wchodzi konduktor i mówi:
- Panowie koniec jazdy, ktoś ukradł lokomotywę!

Diabeł złapał Polaka, Niemca i Ruska. Dał im po dwie metalowe kulki i obiecał, że ich wypuści, jeśli zrobią z tymi kulkami coś, co go zadziwi. Niemiec podrzucił wysoko jedną kulkę, zaraz potem podrzucił drugą i trafił nią w tę pierwszą.
- No, całkiem niezłe - powiedział diabeł.
Ruski położył na ziemi jedną kulkę, a na niej ostrożnie położył drugą. I nie spadła!
- Też niezłe - mówi diabeł. - A teraz zobaczymy co zrobi Polak.
Niestety, Polak jedną kulkę zgubił, a drugą zepsuł...


Sandra - 2006-11-11, 19:47
Przed sądem oskarżony wyjaśnia, dlaczego zabił przechodnia:
- Jadę sobie spokojnie ulicą, nagle jakiś facet zatrzymuje mnie i mówi:
- Dawaj pieniądze!!
- Dlaczego? - pytam groźnie.
- Prima Aprilis!!
To ja mu naplułam w oko i mówię:
- Śmigus Dyngus!!
Wtedy on gasi papierosa na moim czole i mówi:
- Popielec!!
No więc ja go przydusiłem i mówię:
- Zaduszki!!

W biurze pyta kolega kolegi:
- Co wycinasz z gazety?
- Notatkę o tym, jak mąż zamordował żonę, bo mu stale przeszukiwała kieszenie...
- I co masz zamiar zrobić z tym wycinkiem?
- Schowam do kieszeni!


M@ni@ - 2006-11-13, 19:19
" Egzamin z medycyny z rozpoznawania narządów. Na stole przed egzaminatorami skrzynka z otworem na rękę. W niej narządy do rozpoznawania. Wchodzi pierwszy student, wkłada rękę, rozpoznaje nerkę, wyjmuje ja, dostaje 5, wychodzi. Wchodzi drugi, grzebie, grzebie, w końcu rozpoznaje serce, wyjmuje, dostaje 5, wychodzi. Wchodzi trzeci, grzebie, grzebie, nie może nic rozpoznać, w końcu mówi:
- Kiełbasa!
- Panie jaka kiełbasa, czyś pan zwariował?!
- No przecież mowie, że kiełbasa.
- Proszę wyjąc.
Student wyjmuje ze skrzynki kiełbasę. Zakłopotani egzaminatorzy postanawiają da mu w końcu 5, student wychodzi, po czym jeden egzaminator mówi do drugiego:
- Panie docencie, czym myśmy wczoraj ta wódkę zagryzali?!"

Pozdrowiienia dla wszystkich studentów medycyny.


Sandra - 2006-11-13, 19:30
Profesor pyta studenta gdzie znajduje się serce.
- W klatce piersiowej- odpowiada student.
- Niezbyt dokładnie- komentuje profesor- w osierdziu.
Na to student:
- Gdyby mnie zapytano, gdzie jest pan profesor, to co mam odpowiedzieć: w sali czy w koszuli?
Zdał

Siedzi dwóch studentó psychologii na korytarzu. Widzą: nadchodzi asystent i dźwiga stertę książek. Nagle wywrócił się. Jedne ze studentów podrywa się, aby mu pomoć. Na to drugi:
- Daj spokój, to pewnie znowu jakiś eksperyment.

(strasznie mnie to rozśmieszyło )

W parku, na ławce leży książka. Widzi ją student prawa. Zaczyna czytać:
- Eee tam. Żadnych opisó morderstw, popełnianych przestępstw.. To nie dla mnie.
Widzi ją student matematyki:
- Eee tam. Żadnych wzorów, zadań algebraicznych.. To nie dla mnie.
Podnosi ją student medycyny:
- O! Nie wiem co to jest, ale mogę nauczyć się na pamięć!

hihih
pozdrowienia dla wszystkich studentów


M@ni@ - 2006-11-18, 21:58
" Bóg postanowił sprawdzić we wrześniu, co też porabiają studenci. Zesłał więc na ziemię anioła, ten posprawdzał i wraca z raportem:
- Studenci medyka się uczą, studenci uniwersytetu piją, studenci politechniki piją.
Następną kontrolę zrobił w listopadzie:
- Studenci medyka kują, studenci uniwersytetu zaczynają się uczyć, studenci politechniki piją.
Styczeń:
- Studenci medyka kują, aż huczy, studenci uniwersytetu kują, studenci politechniki piją.
Początek sesji. Anioł wraca z ziemi i mówi:
Panie Boże, studenci medyka uczą się dzień i noc, studenci uniwersytetu kują dzień i noc, studenci politechniki się modlą.
A Bóg na to:
- I ci właśnie zdadzą!"


canaris - 2006-11-19, 21:36
Dwie zakonnice jadą samochodem. Zabrakło im benzyny.
Jedna z sióstr postanowiła iść na stację benzynową i wzięła ze sobą jedyne naczynie, jakie było dostępne - nocnik.
Wróciła i z tego nocnika wlewa benzynę do baku.
Obok samochodem przejeżdżają dwaj księża.
Jeden mówi do drugiego:
- Siła ich wiary rzuca mnie na kolana...

Do domu wpada mąż i od progu krzyczy:
- Hura hura wygrałem w totolotka jestem bogaty !!!
Wbiega z krzykiem do pokoju, w którym na fotelu siedzi jego żona ze smutkiem na twarzy i mówi do niego:
- Dziś odeszła twoja teściowa
Po czym w odpowiedzi na słowa żony mąż krzyczy jeszcze weselszym głosem i jeszcze głośniej:
- Kumulacja, kumulacja hura


Sandra - 2006-11-19, 23:34
Noc. Wielki pożar. Siedem jednostek straży pożarnej walczy z żywiołem. Do kierującego akcja podchodzi jakiś facet:
- Jak wam idzie? Nikt ze strażaków nie ucierpiał?!
- Niestety - odpowiada strażak - Dwóch naszych ludzi zostało w płomieniach, a sześciu jest ciężko poparzonych. Ale za to wynieśliśmy z budynku szesnaście osób... trwa reanimacja...
- Szesnaście osób?!?! Przecież tam był tylko ochroniarz!
- Skąd pan wie?! Kim pan jest???
- Kierownikiem tego prosektorium...

(hehe... ojej )

- Zawód ojca?
- Ojciec nie żyje.
- Ale kim był?
- Gruźlikiem.
- Ale co robił?!!
- Kaszlał.
- Ale z czego żył? Z tego się przecież nie żyje.
- No to przecież mówię, że nie żyje...

Komisja poborowa. Chłopak z trudem odczytuje z tablicy największą literę.
Lekarz decyduje:
- Zdolny do walki z czołgami.


M@ni@ - 2006-11-20, 07:33
" Policja za dobrą jazde daje prezenty w wysokości 100zł. Zatrzymują małą syrenke i pytają się: Co pan zrobi z tą kwotą? Kierowca odpowiada: Kupie sobie prawo jazdy na bazarze. Na to żona: Niech pan policjant się nie przejmuje, on po pijanemu to tak zawsze. Po chwili na tylnym siedzeniu budzi się babcia i mówi: A mówiłam, że tym kradzionym samochodem daleko nie zajedziemy!!!"

" Przychodzi Rusek do dentysty. Dentysta ogląda i widzi same złote zęby, diamentowe koronki, w końcu nie wytrzymał:
- Właściwie nie wiem co mam panu tu zrobić?
- Chciałbym alarm założyć."

" Pewni ludzie obchodzili 75 rocznice slubu. Jako ze taka okazja zdaza sie
nieczesto, wszyscy pytali sie na czym polega tajemnica na dlugie i
szczesliwe malzenstwo. Na co starszy pan:
- To proste. Mezczyzna zawsze musi miec decydujaca role w podejmowaniu waznych decyzji. Czy uwierzycie panstwo, ze poprzez te 75 lat to ja zawsze mialem ostatnie slowo w naszym malzenstwie... Tym slowem bylo:
Masz racje, kochanie..."


Sandra - 2006-11-20, 08:06
Fryzjer pyta klienta:
- Pan już chyba u nas był?
- Nie, ucho straciłem na wojnie.

Roztargniony profesor wchodzi do fryzjera i mówi:
- Proszę mnie ostrzyc.
- Z przyjemnością, panie profesorze, tylko proszę zdjąć kapelusz.
- Och, bardzo przepraszam! Nie zauważyłem, że tu są damy!

15-letni młodziniec przychodzi do fryzjer i siadając na fotelu, mówi:
- Golenie.
Fryzjer wszystko przygotował, ale nie zaczyna golenia.
- Na co pan czeka?
- Na zarost.

Długowłosy chłopak siada na fryzjerskim fotelu i pyta fryzjera:
- Czy to pan strzygł mnie ostatnio?
- Nie, ja tu pracuje dopiero od dwóch lat.

Na ulicy Kowalski pyta przechodnia:
- Jak trafić do fryzjera?
- Pójdzie pan prosto, potem skręci w lewo, a dalej poprowadzą pana ślady krwi na chodniku.


M@ni@ - 2006-11-21, 09:31
" Idzie czarna, ruda i blondynka przez pustynię. Spotykają lwa. Brunetka sypie mu piaskiem w oczy, dzięki czemu dziewczyny mogą uciec. Po pewnym czasie spotykają następnego lwa. Ruda sypie piaskiem tak jak brunetka, bo już wie, ze to dobry sposób na lwy. Zwierzę się zakręciło, a panienki uciekły. Po jakimś czasie podróżniczki spotykają całe stado lwów. Czarna i ruda rzucają się do ucieczki, a blondynka stoi.
- Uciekaj, bo cię pożrą! - krzyczą przerażone.
Blondynka spokojnie:
- No co? Ja nie sypałam... "

:" Rozmowa dwóch duchów:
- Wiesz, całą noc zalecałem się bezskutecznie do jakiejś pięknej zjawy w ogrodzie...
- Była zwiewna, lekko różowa i nic nie mówiła?
- Tak, a skąd wiesz? Znasz ją?
- To koszulka nocna, głupku!"

" Hrabia po dłuższym pobycie za granica wraca do swoich posiadłości. Na dworcu czeka na niego zaprzęg koni i wierny sługa Jan.
- No i cóż tam zdarzyło się nowego we dworze podczas mojej nieobecności, Janie?
- Nic nowego, Jaśnie Panie... No może tylko to, że Azorek zdechł.
- Azorek?! Mój ulubiony pies? Jak to się stało?
- Ano nażarł się końskiej padliny, to i zdechł.
- A skąd we dworze końska padlina?
- Konie się poparzyły, to zdechły.
- Jak to konie się poparzyły???... Od czego?
- Od ognia, Panie, jak się stajnia paliła.
- A kto podpalił stajnię?
- Nikt, od płonącego dworu się zajęła.
- Na miłość boska, to i dwór spłonął? Jakim sposobem?
- Ano po prostu. Świeczka przy trumnie teścia Pana hrabiego się przewróciła i firany się zajęły.
- Och! A czemu mój teść umarł?
- Bo Jaśnie Pani uciekła z tym oficerem, co się z nim od trzech lat spotykała.
- Spotykała się od trzech lat?! To przecież nic nowego!
- Właśnie mówiłem, Jaśnie Panie, że nie."


canaris - 2006-12-03, 18:46
Spotyka się dwóch ateistów. Jeden pyta się drugiego:
- Co tam u ciebie?
- Byłem w kościele.
- I co? Jak tam było?
- Jedno wielkie oszustwo!!! Wszyscy śpiewają, wszyscy robią zrzutkę, A PIJE TYLKO JEDEN!!!

Razu pewnego samochodem jechał ksiądz, a chodnikiem szła zakonnica, którą zobaczył. Zapytał, czy ją podwieźć, a ona się zgodziła. Gdy wsiadła do samochodu, jej habit część nogi odsłonił, a była to noga piękna i ponętna nadzwyczaj. Wzrok księdza na nodze się zatrzymał i niewiele brakowało, aby wypadek spowodował. Po odzyskaniu kontroli nad pojazdem ręka księdza opadła na nogę siostry, a ona zapytała:
- Bracie, czy pamiętasz psalm 129?
A on rękę zabrał i przepraszać począł. Jednakowóż, gdy biegi zmieniał, ponownie ręka jego na nodze jej spoczęła. A ona ponownie zapytała:
- Bracie, pamietasz psalm 129?
A on zawstydził się i ponownie przeprosił. Zatrzymali się u bram klasztoru, a ona podążyła do środka. On zaś Pismo otworzył i przeczytał psalm 129:
"Idź dalej przed siebie i szukaj, w górze czeka Cię nagroda".

MORAŁ: Ksiądz, nie ksiądz... Pismo trzeba znać.


Sandra - 2006-12-03, 21:17
hahahaha! Ten kawał z psalmem 129 jest świetny !!

Kobieta składa życzenia sławnemu aktorowi:
- Sławy panu nie życzę bo pan ma, pieniędzy panu nie życzę bo pan ma, zdrowia panu nie życzę bo pan ma, no to życzę panu żeby pana żona nie zdradzała.

Powypadkowe:
Przechodzień nie miał żadnego pomysłu którędy uciekać, więc go przejechałem.

Nagle znikąd pojawił się niewidoczny samochód, uderzył w mój samochód, po czym zniknął.

W szybkim tempie zbliżał się do mnie słup telegraficzny. Zaczęłam jechać zygzakiem, ale i tak słup trafił mnie, uszkadzając chłodnicę.

Mój samochód uderzył w ogrodzenie, przekoziołkował i wyrżnął w drzewo. Wtedy straciłem panowanie nad kierownicą.

Wracając do domu skręciłem omyłkowo we wjazd do innego domu i uderzyłem w drzewo, którego u mnie w tym miejscu nie ma.

Z początku powiedziałem policji, że nic mi się nie stało, ale jak zdjąłem kapelusz, zobaczyłem, że mam wgniecioną czaszkę.

Ten chłopak na drodze był jednocześnie wszędzie i nigdzie. Musiałem wiele razy skręcać, zanim w niego trafiłem.

Na skrzyżowaniu niespodziewanie dostałem ataku daltonizmu.

Moje auto jechało normalnie prosto przed siebie, co na zakręcie zazwyczaj doprowadza do opuszczenia szosy.

Przejeździłem 40 lat i ze zmęczenia zasnąłem za kierownicą

Jakiś pieszy nagle zszedł z chodnika i bez słowa zniknął pod moim samochodem.


Misiek - 2006-12-03, 23:28
mam nadzieję, że ten kawał canarisa o psalmie nie bedzie usuniety, a jest naprawdę 1 klasa. Canaris mistrz suspensu!


canaris - 2006-12-04, 17:42
jesli nikogo nie obrazilem to nie narusza regulaminu.natomiast jesli ktos czuje sie obrazony to prosze napisac wtedy usuwam(jesli jeszcze moge)posta i przepraszam bo nikogo nie chce obrazic.


Misiek - 2006-12-04, 18:24
nie nie zartuje, tylko, ze czesc kawałów dwuznacznych moich i innych osob były usuwane :-)


Sandra - 2006-12-04, 19:25
hehe.
ten kawał nie był dwuznaczny jak dla mnie przynajmniej


Matthew - 2006-12-04, 19:27
Hmm... pytanie czy kawał nadaje się do publikacji na forum internetowym, które czytają różni ludzie? Póki co wstrzymuje się od usuwania, ale czekam na odpowiedź pozostałych moderatorów i ich zdanie

Kawały są OK... do opowiadania w towarzystwie, ale niekoniecznie "do puszczania ich" w wirtualny świat


gniocco - 2006-12-04, 23:56
Ja tam uwazam, że jest ok. Ludzie wymyslaja rózne rzeczy, żeby sie z nich pośmiać. A jeśli ktoś potrafi śmiać się z samego siebie to znaczy, że ma poczucie humoru


Matthew - 2006-12-05, 17:03
Raz już kiedyś tłumaczełem, o co mi chodzi. Dla nas pewne rzeczy są zrozumiałe, ale ludzie z zewnątrz mogą nie zrozumieć dobrej intencji, jaka zawarta jest w poście i dopatrywać się jakiejś uszczypliwości, antyklerykalizmu i Bóg wie czego jeszcze... Niestety takie są realia, że ludzie czytają wybiórczo i potem powstają niepotrzebne niesnaski i nieporozumienia.

Aby zakończyć wątek... dowcip

Przychodzi baba do lekarza i mówi:
- Panie doktorze...
- No, co??
- Mam wodę w kolanach...
- O, to dobrze się składa, bo ja cukier w kostkach.


canaris - 2006-12-06, 16:41
tez mam cos z baba i lekarzem ale wole nie przeginac piszac dwa kawaly kontrowersyjne pod rzad

Po czym poznać, że Polacy są w niebie
Po tym, że wielki wóz stoi bez kół.

Jechali pociągiem Polak, Niemiec i Rusek i założyli się o to, który z nich jest szybszym złodziejem. Niemiec mówi:
- Dajcie mi dwadzieścia sekund i zgaście w przedziale światło.
Po dwudziestu sekundach zapalają światło, niby nic się nie zmieniło, jednak po chwili Niemiec oddaje zegarki, które Polakowi i Ruskowi znikły wszystkim z rąk. Rusek mówi:
- Dajcie mi dziesięć sekund i zgaście światło.
Po dziesięciu sekundach zapalają światło, niby nic się nie zmieniło, a tu Rusek oddaje Polakowi i Niemcu kalesony. Polak mówi:
- Dajcie mi pięć sekund i zgaście światło.
Po pięciu sekundach zapalają światło, niby nic się nie zmieniło, a tu do przedziału wchodzi konduktor i mówi:
- Panowie koniec jazdy, ktoś ukradł lokomotywę!


M@ni@ - 2006-12-09, 16:30
„ Przychodzi facet do domu. Zamknął drzwi i na całe gardło z progu krzyczy:
- Przyszedłeeeeeemm!
Ostrym ruchem nogi zrzuca lewy but, ten ulatuje w koniec korytarza, potem zrzuca prawy, który zostawiwszy na suficie ślad podeszwy, spada na podłogę. Silnie klnąc pod nosem
i czepiając się rękoma ścian, przechodzi do kuchni, gdzie wywraca stół, taborety i bije naczynia.
- Ja już przyszedłemmmm!
Następnie przechodzi do pokoju, zrzuca z półek wszystkie książki, wywraca telewizor, rozbija kryształową wazę. I znowu na całe gardło:
- W domu jestemmm!
Przechodzi do sypialni, zrywa z łóżka prześcieradło, rzuca je na podłogę i depcze nogami.
- Pryszedłeeemm… W domu jestemmm!
Nareszcie, opadłszy z sił, pada plecami na łóżko i wzdycha:
- Jak rewelacyjnie być kawalerem….”


Sandra - 2006-12-09, 16:39
ojej....

- Panie dyrektorze, czy mógłbym otrzymać dzień urlopu, by pomoc teściowej przy przeprowadzce?
- Wykluczone!
- Bardzo dziękuję, wiedziałem że mogę na pana liczyć...

Sędzia do skazanego:
- Za co pana aresztowali?
- Za konkurencję.
- Przecież za to się nie karze
- Tak, ale ja robiłem takie same banknoty jak mennica państwowa.

Strażnik otwiera drzwi celi i mówi do więźnia:
- Przyszła pana odwiedzić żona.
- Która?
- Bez głupich dowcipów!
- Jakie dowcipy? Przecież siedzę za bigamię!

Żona odwiedza męża odsiadującego wyrok w więzieniu i oznajmia:
- Mam kłopot. Nasze dzieci są już w wieku, w którym zadaje się kłopotliwe pytania. Chciałyby na przykład wiedzieć, gdzie schowałeś zrabowane pieniądze.

Sędzia pyta oskarżonego:
- Pański zawód?
- Akrobata.
Sędzia szepcze coś do siedzącego obok drugiego sędziego i po chwili woła:
- Woźny! Proszę pozamykać wszystkie okna!

Małżonka jednego z więźniów poszła do naczelnika więzienia prosić o lżejszą pracę dla męża.
- Ależ szanowna pani, przy klejeniu papierowych toreb jeszcze nikt się nie przemęczył!
- Tak, ale on po tej pracy całymi nocami musi jeszcze kopać jakiś tunel...


M@ni@ - 2006-12-09, 16:52
„ Dlaczego tak mało kobiet gra w piłkę nożną?
Niełatwo znaleźć jedenaście kobiet, które chciałyby wystąpić
w takich samych kostiumach.”

" Idzie sobie Czerwony Kapturek. Idzie, idzie. A tu wilka nie ma. Szuka, woła, wilka ani widu, ani słychu.
- Głupia sprawa – myśli – bez wilka bajka nieważna. Babcia też zdenerwowana, wilk dawno powinien ją zjeść – a tak to bajka może nie wyjść. Dzwonią po leśniczego. Leśniczy przyjechał w te pędy. Poszli poszukać wilka w lesie. Chodzą, wołają. Wreszcie patrzą, a na polance leży wilk. Cała trójka skoczyła do wilka:
- Te, wilk, bajka zawalona. Kapturka w lesie przegapiłeś, babci nie zjadłeś, co jest?
Wilk na to:
- Dajcie wy mi wszyscy spokój. Jestem wykończony. Całą noc tańcowałem z Costnerem."


Misiek - 2006-12-11, 16:39
Podczas szkolnej wywiadówki
nauczycielka mówi do taty Jasia:
- Proszę pana! Pana syn wogóle
mnie nie słucha.
- Przepraszam, co pani mówiła?

Ojciec pyta Jasia:
- co robiliście dzisiaj na lekcji matematyki?
- Szukaliśmy wspólnego mianownika.
- Coś takiego? Kiedy ja byłem w szkole, też szukaliśmy
wspólnego mianownika. Że też do tej pory nikt go nie znalazł...

Na lekcji języka polskiego nauczycielka pyta:
- Jaki temat z gramatyki omawialismy ostatnio?
- Zaimki.
- Kowalski, prosze wymienić dwa zaimki.
- Kto? Ja? - pyta zaskoczony kowalski.
- Bardzo dobrze - odpowiada pani.

Uczeń napisał na tablicy:
"Fczoraj byłem f szkole".
Nauczycielka pyta kolegę:
- czy to jest dobrze napisane?
- nie, bo ... wczoraj była niedziela.

Pani w przedszkolu zwraca sie do Tomaszka:
- Wymień cztery zwierzeta afrykańskie.
- Słoń i trzy żyrafy.

W przedszkolu mały Jaś chwali sie wszystkim:
- Mój tata jest pilotem.
- Wielkie rzeczy mówi kolega. Mój tata pilotem włącza telewizor.

Dziecko z Warszawy po pobycie na koloniach opisuje wieś:
- "Jest to takie miejsce, gdzie masa kurczaków nie upieczonych biega
we wszsytkich kierunkach..."

Przychodzi blondynka do sklepu RTV:
- Poprosze telewizor z lotnikiem.
- Chyba z pilotem?
- Nie wiem, jestem w tym sprwach zupełnym lajkonikiem.

Jeśli mąż wysiada, żeby otworzyć drzwiczki od samochodu
swojej żonie, to śa dwie możliwości:
- albo to jest nowy samochód,
- albo to jest nowa żona.

- Macie widzenie - mówi strażnik więzienny do Masztalskiego.
- zona przyszła was odwiedzić!
- O rany! Powiedzcie jej, ze mnie nie ma.

Żona do męża:
- Kochanie, jakie lubisz kobiety, ładne czy inteligentne?
- Ani jedne, ani drugie, tylko Ty mi sie podobasz!

W domu czuje sie jak mucha!
- Taki jestes słaby?
- Nie, tylko jak gdzieś przysiądę, to zaraz zona mnie przegania.

- Dokad tak pędzisz stary?
- Do domu, musze zrobić obiad.
- A co żona chora?
- Nie, głodna.


Sandra - 2006-12-11, 21:29
- Jaka jest różnica pomiędzy Kubicą a Heidfeldem?
- Heidfeld jeździ dzięki mechanikom a Kubica pomimo mechaników.

- Jakie pytanie zada szef zespołu BMW-Sauber na odprawie dla mechaników przed wyścigiem w Japonii?
- "Czy jest jeszcze jakiś błąd w doborze opon, którego dotychczas nie popełniliśmy?".

Facet, o którym będzie mowa, był świetnym pilotem, ale nie bardzo potrafił uspokoić pasażerów. Pewnego razu samolot lądujący przed nim rozwalił sobie oponę podczas lądowania, a jej gumowe szczątki rozleciały się po całym pasie. Polecono mu poczekać aż pas zostanie sprzątnięty.
A oto jego ogłoszenie do pasażerów: "Panie i panowie, obawiam się, że będziemy mieli niewielkie opóźnienie w przylocie. Na dole zamknięto lotnisko do chwili, gdy to, co zostało z ostatniego samolotu, który tam wylądował, zostanie usunięte."

Internet Explorer to program, który służy do przeglądania internetu z Twojego komputera i na odwrót.

Facet pisze z blondynką na czacie.
- Piszemy do siebie już od 2 tygodni, moglibyśmy spotkać się w realu? - pyta mężczyzna
- Ale u mnie nie ma Reala, moglibyśmy się spotkać w Biedronce?

Pies bernardyn biegnie z prędkością 10 km/h i niesie pudełko 10 płytek
DVD o pojemności 4,7 GB każda. Czy będzie on przesyłał dane szybciej niż
sieć Fast Ethernet (100 Mb/s) na odcinku 8 km?


M@ni@ - 2006-12-14, 13:59
„ Było sobie trzech braci – nietoperzy wampirów. Mieszkali w jednej jaskini. Pewnej nocy najstarszy wylatuje na polowanie. Po pewnym czasie wraca cały ociekający krwią i mówi do braci:
- Widzieliście tę wioskę za rzeką?
- Tak.
- To już jej nie ma.
Następnie wylatuje średni brat. Kiedy po pewnym czasie wraca ociekający krwią, pyta pozostałych:
- Widzieliście to miasto za lasem?
- Tak.
- To już go nie ma!
Jako ostatni wylatuje na polowanie najmłodszy brat. Kiedy wraca cały ociekający krwią, pyta:
- Widzieliście to duże drzewo koło jaskini?
- Tak.
- A ja go nie zauważyłem!”


Kasztan - 2006-12-14, 21:55
ostatnio słyszałam świetny kawał, po prostu totalna polewka była... ale go tu nie przytoczę, bo dostanę OPR od admina


canaris - 2006-12-15, 15:50
to wyslij mi na priv'a bede wdzieczny


Sandra - 2006-12-15, 23:22
Wojsko obstawiło wszystkie wyjścia, ale Jasiu ich przechytrzył- uciekł przez wejście.

Spotykają się dwie przyjaciółki.
- Czego jesteś taka zła? Myślałam, że dziś rano byliście z mężem na relaksującym wypadzie na ryby... - mówi pierwsza.
- Tak, ale wszystko poszło źle. Najpierw powiedział, że mówię tak głośno, że wystraszę ryby, później, że wybieram złą przynętę, na koniec, że za szybko kręcę kołowrotkiem - odpowiada druga. - A najgorsze było to, że złowiłam największą rybę!

Przychodzi wędkarz nad jezioro. Wycina przerębel i zarzuca wędkę. Mija godzinę i nic. Zmarzł, wnet przychodzi drugi wędkarz, obok niego wycina przerębel i zarzuca wędke. Po chwili: jedna rybka, druga, trzecia...
Ten pierwszy wkurzony mówi:
- Ja już tu jestem godzinę, zmarzłem, nic nie złowiłem, a ty sobie tu przychodzisz i po chwili złowiłeś tyle ryb. Jak to robisz?!
- Łołałumłae młemłe!
- Co?!
- Łołałumłae młemłe!
- Cooo?!!!
Ten drugi wypluwa co ma w ustach i krzyczy:
- Robaki muszą być ciepłe!

Kolega z klasy powiedział Jasiowi, że wymyślił dobry sposób na szantażowanie dorosłych:
- Mówisz tylko "Znam całą prawdę" i każdy dorosły głupieje, bo na pewno ma jakąś tajemnicę, której nie chciałby ujawnić...
Podekscytowany Jasio postanowił wypróbować świeżo zdobytą wiedzę w domu. Przyszedł do mamy, powiedział Znam całą prawdę i... dostał 50 złotych, z przykazaniem, żeby nic nie mówił ojcu.
Zachwycony pobiegł szybko do ojca, powiedział "Znam całą prawdę" i dostał 100 złotych - z zastrzeżeniem, żeby nic nie powiedział matce.
Rozochocony Jaś postanowił więc wypróbować nową metodę również na kimś spoza rodziny.
Nadarzyła się okazja, kiedy listonosz przyniósł pocztę.
- Znam całą prawdę! - powiedział z szelmowskim uśmiechem Jasio.
Listonosz pobladł, poczerwieniał, rzucił listy na ziemię, rozłożył ramiona i wzruszonym głosem wyszeptał: - W takim razie uściskaj tatusia...

Małgosia mówi do Jasia:
- Wczoraj widziałam w lesie krasnoludka, który stał na głowie i pił kozie mleko. Nie wydaje ci się to dziwne?
- To rzeczywiście dziwne, bo niby skąd w lesie wzięło się kozie mleko?...


Strona 1 z 71, 2, 3, 4, 5, 6, 7


Powiązane wątki
Nowe mapy w wersji 825 są dostępne
Wyrownajmy szanse...
Kaplica Angrogha
Rudy runiczne
Rzym 2008
Zablokowany SG610
nowe mapy do 8.3.x
*** WrZeśNiÓwEcZkI 2004 *** Zapraszamy :-)
pomoc... jak odblokowac Larka 35.0?
MioMap 2008
iGO Amigo v8.4.2.81333
Neverwinter Nights 2 - Pierwsze wrazenie....
nasze wyczarowane potrawy
Internet w Akirze
Opowiadanie
Kolekcja wątków z grup dyskusyjnych ## Index
Odnośniki,